Pierwsze kroki z napędem elektrycznym

5 marca, 2021 0 przez Stalowy

Przy konwersji auta na napęd elektryczny w amatorskich warunkach kluczowym moim zdaniem jest wybór auta.

Mój maluszek „przypadkowo” okazał się idealnym „pacjentem” do tej operacji ponieważ brak w nim dodatkowych funkcji takich jak : wspomaganie hamulców ,wspomaganie kierownicy, ABS, klimatyzacja itp. które najczęściej bazują na podciśnieniu z silnika, lub potrzebują dodatkowych urządzeń zasilanych silnikiem.

Niestety wiele projektów które obserwowałem „umarło” z powodu problemów z tym osprzętem , mało tego mniemam że próba konwersji auta które posiada choć podstawowy „komputer”- czyli sterownik może być mocno kłopotliwa.

Mój projekt jest  bardzo prosty-co za tym idzie niezawodny i zakłada:

1.silnik DC napędu wpięty w istniejącą skrzynię biegów

2.sterownik silnika (pozwalający płynnie regulować prędkość obrotową)

3.bateria akumulatorów

4.istniejąca instalacja 12V do zasilania odbiorników (światła,wycieraczki itp.)

 

Z entuzjazmem zasiadłem do komputera w celu poczynienia zakupów …….a tu mój entuzjazm szybko opadł………

Okazuję się ,że pomimo wielkiego szumu z elektro-mobilnością rynek jest ,powiedziałbym SZCZELNIE ZAMKNIĘTY!!! w tej dziedzinie.

Bogata oferta „kończy się” na mocach przeznaczonych do e-rowerów, a większe moce tylko w ofercie producentów z Chin:(  do tego mocno przewyższające moje założenia budżetowe.

Nie łatwo jednak mnie zniechęcić!! Drążyłem cierpliwie dalej i na jednej z aukcji znalazłem europejski silnik szczotkowy DC o mocy 11,5kW ,napięciu 48V pochodzący z zasilania pompy hydraulicznej. Cena ok. 1000zł mieściła się w założeniach więc ……kupiłem

Silnik został rozebrany ,wyczyszczony ,wykonałem przegląd łożysk ,szczotek oraz modernizację przedniej flanszy celem połączenia ze skrzynią biegów.

Niestety z biegiem czasu okazało się ,że napięcie silnika 48V nie było najlepszym wyborem ,po prostu w układzie płyną duże prądy ,ale cóż ….nie spróbujesz – nie nauczysz. Jedynym pozytywem jest to, że napięcie mieści się w granicy „bezpiecznego”.

Zabrałem się za projektowanie flanszy łączącej silnik ze skrzynią ,oraz pierwsze testy „ruchowe” silnika.

Silnik połączony ze skrzynią biegów

Winien jestem tu parę słów odnośnie wyboru mocy silnika oraz jego połączenia ze skrzynią. 

Słyszałem parę komentarzy typu: „11,5kW to tylko 15KM!!! Mało!!! Maluch „w serii” ma 25KM!!!!”  

Moim zdaniem nic bardziej mylnego!! Może i miał 25 koni ,których to połowa po latach pogalopowała w dal:) ,poza tym koni ,które mierzone były przy obrotach silnika ,których rzadko w „normalnej” jeździe używamy!!!Silnik elektryczny generuje duży moment już przy niskiej prędkości obrotowej ,więc uważam że wyliczenia są poprawne.

Kolejny temat to pozostawienie skrzyni biegów, i pytania „po co? przecież nie potrzebna!!!”

Zgadzam się-nie potrzebna ,ale….. potrzebny przecież mechanizm różnicowy ,przeniesienie napędu na koło!! a to wszystko znajduje się już gotowe w skrzyni biegów!!!Po co kupować ,projektować coś co mamy gotowe!!! Po pierwszych testach okazało się ,że to był dobry wybór ,ale o tym później:)

Wracając do meritum w ferworze walki pozbierałem wszystkie akumulatory jakie miałem na warsztacie i wykonałem pierwszy obrót silnika bez obciążenia!!!!

 

 

 

Silnik zakręcił się dynamicznie i nawet fakt ,że sterownik który dostałem „w gratisie” do zakupu, okazał się „nie do skonfigurowania” nie zgasił mojego zapału do dalszej walki !!!!

Silnik połączyłem ze skrzynią i półosie zatoczyły pierwsze obroty!!!!

W ten sposób punkt 1 naszego zestawienia został zrealizowany !!!!

O punkcie 2 …w kolejnym wpisie.